Lubi komputer. Ma świetne poczucie humoru. Jako jedyna z rodziny idzie w moje ślady, bo pisze - współpracuje z kilkoma periodykami. Nie zdziwię się, jak pewnego dnia nagle napisze również kawałek prozy, a nie tylko teksty dziennikarskie. Codziennie chodzimy razem na długi spacer z naszym psem, Mrówą - i rozmawiamy. Bardziej jak przyjaciółki, niż jak matka z córką. Oceniam surowo jej teksty, ona czasem się złości. Czasem ją chwalę, wtedy się cieszy. Ale wyraża przekonanie, że dzieciom znanych rodziców żyje się trudniej... Doceniam, że chowana w rodzinie lubiącej zwierzęta - wzięła najpierw jednego kota z podwórka, potem drugiego, potem trzeciego... Mam nadzieję, że na trzecim stanie.
Zdolna i pracowita - rzadkie połączenie, bo na ogół jesteśmy albo zdolni i leniwi, albo pracowici, lecz wszystko przychodzi nam z trudem... W 2001 roku Małgosia wyszła za mąż za operatora Michała
Englerta (lubię mojego zięcia i nie jestem teściową z okropnych dowcipów!), z którym zrobili wiele filmów, a w prezencie ślubnym Małgośka została najmłodszym członkiem Europejskiej Akademii Filmowej.
Za dokumentalną CISZĘ zdobyli z Michałem 18 nagród, w tym co najmniej 10 Grand Prix (m.in. w Tampere, w Tel Awiwie, Angers, Meksyku, Neubrandenburgu). Zaproszono ją z filmem do Cannes, na festiwal 2000 (sekcja młodych - "Cinefondation"). W roku 2000 zrealizowała też debiut fabularny "Szczęśliwy człowiek" - i dostała nagrodę w Thessalonikach, a potem nominację do Felixa w
kategorii "Odkrycie roku". Jej scenariusz ONO - jako jeden z trzech najlepszych scenariuszy z Europy - znalazł się w finale konkursu Sundance (fundacja Roberta Redforda, wspierająca
artystyczne kino). Dzięki temu zdobyła polskich (TVP) i niemieckich (PANDORA FILM) producentów - i właśnie realizuje drugi film fabularny. A moja najnowsza powieść jest zainspirowana jej scenariuszem...
I wszystko byłoby dobrze, tylko jej najbrzydszy pies świata - wzięta z azylu Kula (jamniczka przemieszana z wilczurem) - przebywa głównie u mnie, jako mój już drugi pies. Więc córka
jeździ sobie po światowych festiwalach i filmowych planach - a my z Kaśką chadzamy z psami na spacery. Kula coraz więcej je i robi się coraz grubsza, w przeciwieństwie do swojej pani.
- Dlaczego mi ją tak utuczyłaś?! - woła Malgośka.
- Sama ją sobie odchudzaj! - wołam w odpowiedzi.