dedykacja
recenzje
opinie
wywiady
komentarze
listy czytelników
Dorota Terakowska - strona główna ONO


Dorota Terakowska i Małgorzata Szumowska
1. Jak mam odbierać fakt, że pomysł najnowszej powieści "Ono" pożyczyłaś od córki, Małgorzaty, która wcześniej napisała scenariusz swego filmu - jej pomysł jest tak genialny - a przypomnijmy: wygrał konkurs fundacji Roberta Redforda SUNDANCE, w kategorii "Trzy najlepsze europejskie scenariusze" - czy też sama nie miałaś lepszego?

Wiesz... genialność zawsze polega na prostocie. Najtrudniej wymyślić coś tak prostego, że aż oczywistego, co zarazem niemal "samo niesie" film, powieść, wiersz.. Małgośka, dowiedziała się 3 lata temu, z radia, że podobno nienarodzony płód słyszy - i wymyśliła tę prostą, a genialną rzecz: dziewczynę, która swemu nienarodzonemu dziecku próbuje objaśnić świat i przekonać go, że mimo wszystko warto na niego przyjść. Jasne, że jej pozazdrościłam pomysłu, a resztę wyjaśnia dedykacja na mojej książce: "Ta powieść nie powstałaby, gdyby nie pomysł na scenariusz mojej córki,Małgosi Szumowskiej. Pożyczyłam go za jej zgodą - dziękuję. Jaki pomysł? Ono słyszy. Każda z nas rozumie to zarówno podobnie ­ tak jak podobne są do siebie matki i córki, jak i odmiennie ­ tak jak odmienne bywają matki i córki." Bowiem między jej filmem a moją powieścią jest sporo różnic.

2. Jak słyszę, będzie to powieść przejmująco realistyczna, a przecież w Twoich wielu ostatnich wiele było magii?

Magii nie trzeba - co zabrzmi paradoksalnie - traktować dosłownie. Magia pojawia się też w codzienności. Myślę, że moja młodziutka bohaterka usiłuje odnaleźć trochę magii w niezwykle przyziemnym, konsumpcyjnym świecie roku 2001. Myślę, że ją znajduje. A ten przejmujący realizm...W opisywanej przeze mnie rodzinie wielu ludzi będzie mogło przejrzeć się jak lustrze, choć oczywiście łatwiej będzie im tam odnaleźć sąsiada, niż siebie samego. Bo to jest taka rodzina pomiędzy kuchnią, telewizorem, a marzeniem o niekończących się zakupach w hipermarkecie. Rodzina typowa aż do bólu...

3. "Ono" w wersji filmowej Małgorzaty Szumowskiej poznamy najwcześniej za rok i wówczas dopiero będziemy mogli porównać obie opowieści. Nie boisz się takiej konfrontacji?

Matki i córki rzadko ze sobą konkurują, nie mają takiej potrzeby. Film Małgośki będzie inny, bardziej wychylony w przyszłość, niż moja powieść - a ja często sięgam w przeszłość, bo ją dobrze znam. W efekcie u mnie pojawia się wielopokoleniowa rodzina, ze złożonymi życiorysami. Myślę, że żadna z nas nie obawia się konfrontacji zjawisk tak nieporównywalnych, jak film i literatura.

DZIENNIK POLSKI - Luty 2003
rozmawiał Wacław Krupiński