recenzje
opinie
wywiady
komentarze
listy czytelników
Dorota Terakowska - spis treści



Poczwarka



Kinga Dunin: Poczucie humoru

Napis: "Międzynarodowy Dzień Samic", a nad nim samice z gołymi piersiami, o twarzach dzikusek. Jedne za grube, drugie za chude, wszystkie odrażające, niektóre z papierosami w gębach. W rękach trzymają pałki, wałki, topory, noże. I to mnie nie śmieszy. Ogromna sala, a w niej krzątające się kobiety. Jedne w spodniach, inne w sukienkach albo w jakichś zwiewnych szatach. Ich seksualne atuty nie są wyeksponowane, ale też trudno odmówić im kobiecości. Zaraz odbędzie się jakieś spotkanie, przykrywają więc suknem stół, ustawiają mikrofon, myją okna, zamiatają podłogę, odkurzają krzesła, niosą siatki z zakupami, przyrządzają kanapki, sałatki, napoje. Spora grupka zajęta jest szyciem. Do wielkiej płachty przyszywają napis: RUCH WYZWOLENIA KOBIET.

Tak widzi feministki znany francuski rysownik Goscinny. I mnie to szczerze śmieszy, a nawet trochę wzrusza. Wyzwalające się kobiety robią to, od czego chciały się wyzwolić, ale robią to wspólnie i dla siebie; są w gruncie rzeczy całkiem sympatyczne. Dziewczyny, które przygotowywały tegoroczną manifę na 8 marca, mówią mi, że u nich też to tak wyglądało. Widać, od krzątactwa nie da się uwolnić, zresztą - czy naprawdę tego chcemy?

A teraz pocztówka, którą ktoś mi podesłał - jak rozumiem - też z okazji 8 marca. Napis: "Międzynarodowy Dzień Samic", a nad nim samice z gołymi piersiami, o twarzach dzikusek. Jedne za grube, drugie za chude, wszystkie odrażające, niektóre z papierosami w gębach. W rękach trzymają pałki, wałki, topory, noże. I to mnie nie śmieszy. Myślę sobie, że odległość między tymi dwoma obrazkami to dystans, jaki dzieli nas od cywilizowanego świata. Wiem także, że po raz kolejny daję dowód mojego braku poczucia humoru. Trudno, Bozia poskąpiła. I zaraz przypomina mi się jeszcze jedno wydarzenie związane z tym dniem.

Miejsce - Dom Literatury tuż koło placu Zamkowego, czas - tuż po zakończeniu manify, czyli dorocznej demonstracji kończącej swój bieg właśnie na placu Zamkowym, podczas której bawimy się i upominamy o swoje prawa. W takim to miejscu i czasie odbywa się impreza zorganizowana przez Wydawnictwo Literackie zatytułowana (cytuję): "Męsko-damskie potyczki słowne. Kobiety uprzywilejowane, mężczyźni dyskryminowani. Miła utopia czy realny koszmar. Inspirowane książką Doroty Terakowskiej "Poczwarka".

Dostałam zaproszenie, jestem w pobliżu, więc zaglądam, nie wiedząc, czy będzie mnie to bawiło, czy nie, ale wszystko wskazuje na to, że taki jest cel owego spotkania. Kiedy jedni świętują, inni sobie żartują. To jeszcze nie zbrodnia, choć gdybym była osobą bardzo wrażliwą na formy, powiedziałabym, że jest to drobny nietakt. Do wybaczenia, jeśli będzie to zrobione z wdziękiem i humorem. Poza autorką wdzięk i humor za prezydialnym stołem prezentują Małgorzata Domagalik, Dorota Wellman, Tomasz Jastrun i Jerzy Pilch. Czyli nieźle się zapowiada. A potem już nic nie rozumiem. Najpierw państwo zastołowi opowiadają, kto u nich w domu gotuje, a Jerzy Pilch żartuje na temat "swojego męża". Dowcip nie podoba się obecnym na sali gejom, więc zostają przywołani do porządku - nie mają poczucia humoru!

Następnie przechodzimy do książki. Ponieważ jestem osobą biorącą wszystko na serio i ufną jak dziecko, przypuszczam, że musi mieć ona coś wspólnego z dyskryminacją mężczyzn. Może opisuje jakąś żeńską baśniową utopię i teraz będziemy się zastanawiać, czy chcielibyśmy tak żyć? Pilch oświadcza, że czytając tę książkę, cały czas płakał i nadal płacze, a z łkania tego trudno wydobyć jakąś sensowną informację. Może chodzi o to, że nie chce być dyskryminowany? Nikt tego nie lubi, ale żeby aż tak rozpaczać? Próbuję zrozumieć, o co chodzi - wreszcie łapię!

Książka Doroty Terakowskiej opowiada o dziewczynce z ciężką postacią zespołu Downa, o dramacie jej rodziców, wreszcie o śmierci. (Kiedy później przeczytałam tę powieść, okazało się zresztą, że nie było nad czym tak wylewać łez, bo dziewczynka poszła do nieba, rodzice rozwinęli się duchowo, a w nagrodę urodziło im się następne dziecko z odpowiednim IQ. Wtedy jednak tego nie wiedziałam).

Nie dość, że jestem mało rozgarnięta, to jeszcze - jeśli czegoś nie rozumiem - pytam (trudno mi było uwierzyć, że "męsko-damskie potyczki" to tylko i wyłącznie chwyt reklamowy). Jaki związek ma 8 marca oraz płciowe potyczki z tragedią dziecka z Downem? I co słyszę zza stołu w odpowiedzi? Pełen słusznego oburzenia głos którejś z pań: "Trzeba mieć trochę poczucia humoru!"



Poczwarki

Poprzedni komentarz