recenzje
opinie
wywiady
komentarze
listy czytelników
Dorota Terakowska - spis treści



Poczwarka

Listy Czytelników


Szanowna Pani Doroto...
jestem od 1996 roku księdzem z całego serca.......
dziękuję za wspaniałą książkę "Poczwarka" coś niesamowitego.... jestem pod wrażeniem.....pierwszy raz mam łzy w oczach czytając książkę pozdrawiam bardzo serdecznie

x.Paweł CM



Jestem zwykła. I pewnie będę kiedyś w Ogrodzie. Zobaczę Tam wszystkie Motyle tego świata...Lepiej, bardziej niż teraz. Mam za mało ramion, żeby objąć wszystkie Myszki, ale nie ominę żadnej po drodze. Dziękuję.

Alina, w środku Poczwarka



Dzień dobry!
Przeczytałam. Obawiam się, że chwaląc Poczwarkę nie będę umiała dodać nic więcej ponad to, co ciągle piszą czytelnicy Pani książki. Głęboka, wzruszająca do bólu. Płakałam potem jakieś pół godziny i aż głowa rozbolała mnie od tego płaczu. Oczyszczającego, z którym spłynęło całe niezrozumienie ludzi takich jak Marysia, albo niepełnosprawnych w jakikolwiek inny sposób. I był jeszcze w tych łzach żal za wszelkie krzywdy,jakie kiedyś nawet niechcący sprawiłam TYM ludziom. Opisuje Pani świat Myszki w taki sposób, że jedyne co pozostaje po przeczytaniu, to żałować, że jesteśmy tylko "normalnymi" ludźmi, że nie jesteśmy Myszkami !! (Może zabrzmiało to ironicznie, ale proszę mi wierzyć: bardzo daleko temu od ironii.) Przeraziła mnie wizja Adama, a raczej jego wiara w nieograniczone możliwości nauki. Myśl o stworzeniu idealnych, nieskazitelnych ludzi,sparaliżowała mnie i napełniła obrzydzeniem, tak! obrzydzeniem!! I coś mi to przypomniało. Moja koleżanka przyjechała kiedyś na uczelnię (dojeżdża autobusem) i powiedziała, że ludzie są obleśni, wstrętni, głupi i obrzydliwi (to były przemyślenia powstałe pod wpływem jadących z nią w autobusie). Dla niej każdy mający iloraz inteligencji niższy od jej (najlepsza na roku) jest idiotą, a każdy biedny, gorzej ubrany, (nie mówiąc już o niepełnosprawnych) obleśny i niemiły. Jej pogarda dla człowieka jest tak daleko posunięta, że czasami mam wrażenie, że ona sama zapomniała, iż nim jest. Ona jest właśnie takim Adamem z Pani książki. Świat idealnych ludzi tak! to coś dla niej. Co poruszyło mnie jeszcze: wcale nie to, ojciec nie umiał odnaleźć w sobie uczucia dla Myszki; miłość to trudna rzecz. I nie to też, że Ewa tak naprawdę gubi się w swej miłości do córki; ale to, że ci ludzie żyjąc przez osiem lat pod jednym dachem nie potrafili odnaleźć drogi do siebie! Tak, to Pani fikcja. Ale tacy egzystują przecież w rzeczywistości. Jakie to przerażające, że człowiek nie potrafi przemóc swoich żalów, pretensji, złości w stosunku do drugiego człowieka. Przecież Adam kochał żonę (a raczej "kochał"), ale uświadamiając sobie, że w zaistniałej sytuacji chciałby się z nią pojednać, zły na samego siebie zamykał swoją skorupę jeszcze bardziej, żeby potem już nie móc w ogóle się przez nią przedrzeć. Taki upór, który do niczego nie prowadzi. Przecież jedyne,co pozostaje ludziom to rozmowa, szczerość, a wszystko co boli i kłuje;wyłożyć na zewnątrz i zaufać; i to zwłaszcza w małżeństwie. Zachowanie tych dwojga ludzi to także wina sposobu życia, oddziałującego na osobowość. Życia, kiedy "być" traci ważność na rzecz "mieć". Kontakty międzyludzkie? O czym w ogóle mowa? Chyba, że wiązane są z tym, żeby dużo, drogo i na pokaz. Zresztą, nie ma czego wymagać od Barbie i Kena. Początkowo byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tego, że każe Pani Adamowi;zapomnieć o istnieniu brata. I to do tego stopnia, że jest przez te wszystkie lata przekonany, że choroba córki to wina Ewy (pomimo tego, że taka konstrukcja była Pani potrzebna). Pomyślałam, ze to trochę nieprawdopodobne, że może lepiej byłoby, gdyby ten brat zginął, kiedy Adam był bardzo mały, lub w ogóle przed jego narodzinami. Ale teraz przemyślałam, i przekonałam się, że można takie rzeczy wyprzeć ze świadomości. Spodobała mi się bardzo Pani wizja raju kalekich dzieci. Spodobała i tak wzruszyła... Osobiście jako dziecko bardzo nieufnie podchodziłam do zapewnień, że wszyscy będą tam zdrowi, śliczni i młodzi. Myślałam, że TO NIE JEST DOBRE, bo przecież oni nie byliby wtedy być sobą. Pani dała dzieciom w raju najważniejsze: radość i szczęście , przy jednoczesnej siebie świadomości. I co jeszcze? Tyle łez, za które bardzo Pani dziękuję. To, jak potrafiła Pani odczuć Myszkę graniczy z cudownością. Z tyłu książki jest notka:"... napisała z niespotykaną wrażliwością i czystością spojrzenia". To wszystko nic. Bo żeby tak napisać o Myszce, która bardzo pragnęła zatańczyć naprawdę, trzeba mieć OCZY OTWARTE. Bardzo SZEROKO otwarte. I Pani je ma. Jakże ich Pani zazdroszczę...

Serdeczności. Iza Tumas



Droga Pani Doroto!
Książki lubię czytać. Uwielbiam. Ale, jestem wybredna. 'Tam, gdzie spadają Anioły', pochłonęłam w kilka godzin. Sama byłam zaskoczona. Czytałam wszystkie Pani książki które udało mi się dostać. Wszyskie mi się podobały, ale najbardziej 'Tam, gdzie spadają Anioły' i 'Lustro Pana Grymsa'. Pani strona na 'art.pl' jest pełna informacji i podoba mi się to, że niezbyt pochlebne recenzje też się tam znajdują. Tak sobie myślałam, że (jeżeli zostałabym pisarką) na mojej stronie byłyby tylko dobre recenzje (jeśli w ogóle takie by się znalazły). Teraz czytam 'Poczwarkę'. Z tego co wyczytałam na stronie, jestem za młoda na większość Pani książek, ale sądzę, że najgorzej nie jest. Proszę o przeczytanie mojego listu, a szczytem moich marzeń byłaby wiadomość od Pani w mojej skrzynce odbiorczej!

Ola Migacz



Droga Pani Doroto
Serdecznie gratuluję książki "Poczwarka". Tej biednej Myszce On dał tajemniczą plamkę, lecz Pani dodał drugie serce, by mogła się Pani nim dzielić z Czytelnikami. Wzruszenia po przeczytaniu tej książki nie jestem w stanie opisać. Ta książka wciąż leży przy mnie, by wytrwać w miłości i dalszym zrozumieniu mojej trisomicznej Moniczki z zespołem Downa. Takie dziecko - to faktycznie wielki DAR, ale by tak czuć, trzeba poznać BUNT , przejść determinację i mieć też SERCE.
Szczęść Boże w dalszej twórczej pracy.

Sonia Małecka



Kolejna strona