a tak się dobrze zapowiadała...
ja - i moje książki
ja - i moja rodzina
ja - i moje zwierzęta
inni o mnie
rozmaitości
trofea
Dorota Terakowska - strona główna


Między rokiem 2000 a XXI wiekiem

Między rokiem 2000 a XXI wiekiem - Co pani taka zmęczona? - pyta pani Helenka, widząc, jak wlokę się z psem.
- Byłam w Warszawie - wzdycham.
- Podróże są dziś wygodne i szybkie! - dziwi się pani Helenka.
- Szybkie może tak, ale komfortowe... tu znowu wzdycham.
- Jest komfortowo, bo PKP podniosły ceny biletów. A jak podniosły, to coś musiały dać w zamian - obwieszcza z naciskiem pani Helenka.
- Podnieśli ceny, teraz jest ponad 80 złotych dla I klasy i równocześnie ujęli tyle komfortu, ile tylko mogli. Bo komfort kosztuje. I dopiero wtedy wychodzą na swoje - stwierdzam.
- Czyli co? - pyta ponuro pani Helenka, bo ona jedzie do Gdańska.
- Zamiast Intercity teraz jeżdżą głównie ekspresy. Wprawdzie trwa to tyle samo, ale w Intercity dostawała pani za darmo kanapkę, kawę i Prince Polo. W ekspresie musi pani kupić tę kawę, kanapek nie ma nawet w Warsie, tylko od razu przystawki. Gdy słynną kawę Warsu dostawałam za darmo, to ją nawet piłam. Ale gdy muszę kupić ten kawopodobny napój… - urywam i wzdycham.
- Trzeba wrócić do czasów kanapki i jajka na twardo, które wiezie się z domu, no i do termosu - mówi pani Helenka.
- Czyli w podróżowaniu cofamy się do PRL-u - stwierdzam.
- I pasażerowie zaczną zdejmować buty? - pyta pani Helenka.
- Już zdejmują. W Intercity się nie ośmielają, a w ekspresie - tak. Bo w Intercity jest czysto, w miarę elegancko, a w ekspresach wręcz przeciwnie. Ja wsiadłam do ekspresu dalekobieżnego, który jechał z Przemyśla. W przedziale były brudne plastikowe kubki, pojemnik na śmieci zapchany, na podłodze leżały papierzyska, wszędzie mnóstwo popiołu, choć to przedział dla niepalących. A po kwadransie zorientowałyśmy się z przyjaciółką, że nie grzeją.
- Trzeba było wołać konduktora! - krzyczy pani Helenka.
- Zawołałam! - mówię ze złością. - Konduktor powiedział, że w czasie jazdy nic nie poradzi, że możemy się przesiąść do klasy drugiej, gdzie grzeją, choć pewnie jeszcze brudniej.
- Należało spytać, czemu nie jest czysto - poucza mnie pani Helenka.
- Odparli, że gdyby w Krakowie wsiadła ekipa sprzątaczy, to byłoby czysto. Ale nie wsiadła, bo to kosztuje. Przeszłam do innego wagonu, gdzie było brudno i wszyscy panowie siedzieli w skarpetkach. Więc wróciłam do nieogrzewanej I klasy, bo tam było zimno i brudno, ale siedzieli w butach. Do Warszawy dojechałam w płaszczu.
- Mam hasło reklamowe dla PKP: "Coraz drożej, coraz gorzej". Ile płacą copywriterom? - pyta retorycznie pani Helenka.
No, ja tam nie wiem, czy PKP uznałyby panią Helenkę za osobę dość kreatywną. Bo kreatywni nie mówią prawdy w reklamie i właśnie od tego są, żeby skłamać i wziąć pieniądze.


Dorota Terakowska


Poprzednia strona