a tak się dobrze zapowiadała...
ja - i moje książki
ja - i moja rodzina
ja - i moje zwierzęta
inni o mnie
rozmaitości
trofea
Dorota Terakowska - strona główna


Między rokiem 2000 a XXI wiekiem

Między rokiem 2000 a XXI wiekiem Pani Helenka natrętnie dzwoni moim domofonem: "Niech pani odejdzie od tego komputera! Od kwadransa czekam z psem!" Nie wyłączam się z internetu (mam w domu stałe łącze), biorę Mrówę i wychodzę.
- W końcu pomyli się pani prawdziwa rzeczywistość z virtual reality - obwieszcza ponuro pani Helenka.
- Niemożliwe - mówię bez entuzjazmu. - One są do siebie tak podobne, że aż strach. Na przykład teraz, na portalu Onet, wybieramy prezydenta.
- A kogo wybieracie? - pyta pani Helenka.
- Wśród internautów największe powodzenie ma Olechowski - wyjaśniam.
- I co tam jeszcze wybieracie? - dopytuje się pani Helenka.
- Miss piękności internetu. W tej chwili prowadzi 22-letnia Małgosia Rożniecka ze Szczecina, 178 cm, wymiary 90-63-93. Ładniejsza niż wszystkie misski z realnych konkursów razem wzięte.
- A w czym ta Małgosia się prezentuje? - pyta nieufnie pani Helenka.
- W sukni, toalecie balowej i w kostiumie kąpielowym. Kto chce może ją obejrzeć na zbliżeniach z przodu, z tyłu, z profilu i wyrazić emailem ocenę - wyjaśniam.
- I nie padają żadne wulgarne słowa? - docieka pani Helenka.
- Internetem rzadzi netykieta...
-... etykieta - poprawia odruchowo pani Helenka.
- NETykieta, od połączenia angielskiego słowa "sieć" z etykietą. I ta netykieta zabrania używania słów wulgarnych, przekleństw, a nawet poprawiania cudzej, błędnej ortografii - mówię.
- Nie klną i nie poprawiają? -zaciekawia się pani Helenka.
Wzdycham i wyznaję: - Na listach dyskusyjnych klną rzadko, ale na czaty zawsze wpada jakiś maniak i pisze do kogoś "ty ch...", a wtedy inni odruchowo poprawiają, że nie "ch", tylko "h".
- Naprawdę? - dziwi się pani Helenka.
- No, to jest tak samo, jak w życiu. Przecież mówię, że internet jest tak podobny do normalnego świata, że aż strach.
- Ja pytam o to samo "h" i "ch", bo nigdy nie znałam zasad pisowni brzydkich słów. W szkole tego nie uczą - informuje z urazą pani Helenka.
- W internecie, zwłaszcza na ircu i na czatach, można się tego błyskawicznie nauczyć - przyznaję.- Ale i tak, przez braki w szkolnej edukacji, każdy to pisze inaczej.
- A co robi ta reszta, czyli ci co nie poprawiają ortografii takiego typa, który wpada z inwektywami?- dopytuje pani Helenka.
- Daje się facetowi "ignora", czyli udaje się, że go nikt nie widzi.
- Rzeczywiście jak w życiu - dziwi się pani Helenka, która właśnie udaje, że nie słyszy wyzwisk, jakie rzucają sobie małolaty koło osiedlowego śmietnika.- I co tam jeszcze w tym internecie?
- Co godzinę nowe, świeże wiadomości, a poza tym prognoza pogody.
- Sprawdza się? - pyta nieufnie pani Helenka.
- Tak samo się nie sprawdza jak telewizyjna. Za to można sobie obejrzeć mapę satelitarną dowolnego kawałka ziemi.
- Jak się nie sprawdza, to rzeczywiście całkiem jak w życiu - przyznaje pani Helenka. - A jak już się pani znudzi ten internet, to wtedy co?
- Wtedy wkładam CD-roma i zaczynam grac w Quake`a. Gonię przestępców ze zmiennym rezultatem, raz oni są górą, a raz ja.
- Kto częściej? - pyta ona z ożywieniem.- Oni - wyznaję.
- Jak w życiu - powtarza po raz enty moja rozmówczyni i dorzuca: - No, to ja pani nie przeszkadzam, niech pani sobie spokojnie pożyje....
A ja się zastanawiam, że skoro i tu, i tam prawie to samo, to właściwie czemu wybrałam internet? I kiedy, do diabła, wymyślą coś TRZECIEGO, co przestanie wreszcie naśladować nasz spaprany świat?!


Dorota Terakowska


Poprzednia strona