a tak się dobrze zapowiadała...
ja - i moje książki
ja - i moja rodzina
ja - i moje zwierzęta
inni o mnie
rozmaitości
trofea
Dorota Terakowska - strona główna


Kamień filozoficzny Ery Wodnika

Nowo wydana powieść Doroty Terakowskiej wyrasta z tych samych inspiracji, co cała twórczość pisarki: potwierdza to kreacja bohatera, krąg nawiązań filozoficznych, koncepcja adresata. Bohaterką jest dojrzewająca dziewczyna, która staje wobec zagadki bytu, przekracza próg egzystencjalnego wtajemniczenia. Filozoficzne zaplecze tworzy - najogólniej rzecz biorąc - mozaika różnych wpływów i konwencji, którą zazwyczaj określa się tyleż pojemnym, co mało precyzyjnym określeniem New Age. Adresat zaś został bardzo precyzyjnie określony: to współczesny, inteligentny i oczytany odbiorca, skłonny do samodzielnych przemyśleń i szukający intelektualnych przeżyć; wiek nie odgrywa tu specjalnej roli, dolną granicę tworzy próg percepcyjny (inteligentne 13 lat).
Dorota Terakowska napisała jak zwykle książkę mądrą i refleksyjną. Jej bohaterka, początkowo mała, pięcioletnia dziewczynka, jest świadkiem dramatycznej walki Aniołów białego i czarnego; dobro przegrywa, co pociąga za sobą brak Anioła Stróża i tragiczną chorobę Ewy (imię znaczące, odwołuje do Pramatki, zatem los Ewy jest poniekąd metaforą losu Człowieka - z wygnaniem z raju i cierpieniem włącznie), zmusza ją do podjęcia dociekań na temat sensu cierpienia, granic wolności i determinacji, w końcu na temat istoty ludzkiego losu, który nieubłaganie prowadzi ku dramatom, samotności, śmierci. Podobnie jak w innych powieściach Terakowskiej różne plany łączą się ze sobą, splatają tworząc misterną konstrukcję przypominającą skomplikowany charakter życia, jego niejednoznaczność. Czytelnik sam musi wybierać różne drogi interpretacji tekstu; powieść bowiem napisana jest z wielką żarliwością, stawia odbiorcę wobec konieczności samodzielnych poszukiwań intelektualnych, wymusza na nim emocjonalne zaangażowanie, by zbliżyć go do zagadki bytu.
Lektura tak pomyślanego dzieła zostawia trwałe wrażenie. Autorka unika formułowania jakichkolwiek sugestii światopoglądowych czy filozoficznych, aczkolwiek trudno nie zauważyć, że bliski jej jest ton refleksyjności charakterystyczny dla Ery Wodnika (to znak naszych czasów: wyrazem mądrości jest stawianie pytań, a nie próby zbliżenia się do prawdy), zmusza czytelnika do samodzielnych dociekań nad porządkiem bytu, nad relacjami między życiem i sztuką, dobrem i złem, determinacją, koniecznością i wolnością. Są to wielkie dylematy filozoficzne, a zarazem dylematy - jak pokazuje Terakowska - każdego ludzkiego życia, rozpiętego między przeciwieństwami i siłami, których obecność odczuwa się pod warunkiem zachowania pierwotnej dziecięcej wrażliwości. Omawiając te dylematy sięga Dorota Terakowska do rozmaitych kręgów filozoficznych. Jak nakazuje New Age, autorka konstruuje swój pisarski światopogląd z wielu różnych koncepcji, próbując samodzielnie zbudować całościową, spójną wizję świata. Szczególne miejsce wśród "inspiratorów" należy się bez wątpienia Fiodorowi Dostojewskiemu, którego lektura wstrząsnęła minionym schyłkiem wieku i była wielkim doświadczeniem humanistycznym także polskich modernistów. Dostojewski twierdził, że świat podzielony jest między dobro i zło - oto Bóg stworzył dwóch braci: Szatana i Chrystusa; względem Boga obaj są równi, obaj też cierpią: jeden - bo jest nękany nigdy nie zaspokojoną potrzebą niszczenia, drugi - bo przyjął na siebie dzieło odkupienia. Tym samym torem szedł Tadeusz Miciński, autor m.in. poematu prozą Niedokonany, w którym - sięgając ku inspiracjom gnostyckim - formułował tezę, że i Chrystus, i Lucyfer są jednako "niedokonani", niepełni: pierwszy nie zna zła, drugiemu obce jest dobro.
Po stu latach do tych tradycji sięga Terakowska. Wszechświat oparty jest jej zdaniem na harmonii: "harmonia to układ między dobrem i złem". Zło jest nieodzownym składnikiem Kosmosu, integralnym elementem bytu; jest wcześniejsze niż dobro - jak mrok jest wcześniejszy niż światło, które go rozprasza, jak chłód wcześniejszy niż ciepło, które je neutralizuje. Świat - to już typowo gnostyckie - staje się w kosmogonii Terakowskiej terenem walki dobra i zła; ale jak w heglowskiej zasadzie triady istnienie konfliktu wymusza nową, wyższą postać rozwoju: tę wyższą formę objawia "brat-bliźniak" białego Anioła, Anioł czarny, ucieleśniający zło o ludzkiej twarzy, zło - rzec można - przyjazne, wyrozumiałe, a jednocześnie uosabiające prawdę i mądrość.
Jest w powieści wiele świetnych pomysłów literackich (przegrany anioł jako bezdomny człowiek, brudny, rozczochrany i niedorozwinięty), jest wiele trafnych i pełnych dynamizmu scen. W porównaniu z powieściami poprzednimi "Tam gdzie spadają Anioły" jest utworem bardziej uporządkowanym, wszystkie wątki, sceny i obrazy wprowadzone są według starannie ułożonego planu, konsekwentnie podporządkowane koncepcji całościowej. Widać tu rosnące doświadczenie autorki, rozwój jej warsztatu autorskiego, aczkolwiek zamierzony przecież nieład kompozycyjny "Samotności Bogów" nie był usterką, przeciwnie: wzmagał dramatyzm powieści. Pewną wątpliwość budzi zbyt daleko posunięte dążenie do stworzenia swego rodzaju autorskiej kosmogonii. Dorota Terakowska nawiązuje do Biblii, Koranu, Talmudu, sięga ku opowieściom o drabinie Jakubowej, o Raju; nad tym wszystkim nadbudowuje genealogię Aniołów, historie o ich zmaganiach, dywagacje różnych postaci pełniących rolę angelologicznego guru. Te rozliczne odwołania, wywody, dyskusje ciążą nad światem przedstawionym, obniżają dynamizm fabularny, a zarazem zacierają podstawowy obszar autorskiej refleksji: problem relacji między dobrem i złem, światłem i ciemnością, ich wzajemnych związków ontologicznych, dopełniania się, współistnienia, współtrwania. Powieść przybiera chwilami postać rozbudowanego eseju filozoficznego czy raczej kosmologicznego, co w tym sensie zdaje się dyskusyjne, iż zasadniczy nurt refleksji - wkomponowany bezpośrednio w rzeczywistość przedstawioną, losy bohaterów i motywy fabularne - nie wymagał tak rozległych odwołań; przeciwnie: odwołania te i autorskie wizje rozwoju bytu w niczym nie pogłębiają zagadnienia aksjologicznej dwujedni dobra i zła.
Jak w poprzednich powieściach, tak i w tej Dorota Terakowska buduje syntetyczny obraz współczesności, ogarnia wiele problemów właściwych schyłkowi tysiąclecia, ale i ponadczasowych. Są to m.in. kwestie samotności człowieka, związków między życiem i sztuką, kondycji ludzkiej, cierpienia, śmierci, bezdomności, odpowiedzialności, relacji między tym co jawne i tym co na różne sposoby umyka powierzchownie rozumianej racjonalności. Wiele jest trafnych spostrzeżeń dotyczących obyczajowości, wspólnoty rodzinnej i sąsiedzkiej. Cierpliwy czytelnik otrzyma z lektury powieści wszystko, na co zasłużył: przymus refleksji, kilka mocnych obrazów przed oczy, nieodpartą potrzebę dreptania ku tajemnicy bytu. Żeby nie było za dobrze - także odrobinę goryczy: już nigdy nie będzie mógł przeczytać tej powieści po raz pierwszy.


Grzegorz Leszczyński
Guliwer 6/1999


Poprzednia strona