a tak się dobrze zapowiadała...
ja - i moje książki
ja - i moja rodzina
ja - i moje zwierzęta
inni o mnie
rozmaitości
trofea
Dorota Terakowska - strona główna


Terakowskiej czarowanie

Boże; ociągam się, odkładam to pisanie, po prostu boję się Doroty Terakowskiej. 'Kto się boi Wirginii Woolf? — Ja! Terakowska to jakiś dziwny literacki Stwór. Co książka to laur, co wydanie - to szerokie uznanie, nagrody, tytuły. Podejrzewam, że Dorota Terakowska jest zwyczajną Czarownicą; ze swoich baśni, w stylu jantasy. To, co pisze, ani nie jest wyśnione, ani wymyślone, ani wyczytane w kosmologicznych księgach. To pamiętnik z wakacyjnej podróży w któryś tam kosmiczny wymiar. Terakowska zresztą nie urnie fantazjować (ale niech to zostanie między nami). Przetwarza rzeczywistość na inny język, inną literacką fikcję. Każde wydarzenie polityczne, każdy dzień, każda zmiana odnotowywana jest przez Dorotę w jakimś bardzo osobistym dzienniczku i przeradza się w baśń, moralitet, powiastkę flozoficzną.
Jakoś kiedyś dostałem książkę Doroty "Lustro pana Grymsa". Jeszcze nawet dobrze nie przeczytałem, nie pomyślałem, a już dowiaduję się, że została ona wyróżniona tytułem '"Bestseller Roku 1995". Taka decyzję podjęło profesjonalne, wydawnicze jury konkursu "Świat Dziecka", a także jury dziecięce, które swą decyzje uzasadniło tak:
"Jury zdecydowało przyznać nagrodę Małego Donga Instytutowi Wydawniczemu "Nasza Księgarnia" za książkę Doroty Terakowskiej "Lustro pana Grymsa" za wspaniałą treść, za to, że książka bardzo wciąga - cały czas jest się ciekawym, co będzie dalej i za to, ze jest to książka dla każdego, każdemu będzie się podobać".
Ale przecież każda książka Doroty Terakowskiej wbiła się w pamięć czytelników i krytyków. "Władca Lewawu" w 1989 r. wpisany został na listę lektur szkolnych. "Córka czarownic" z 1993 r. trafiła na Światową Listę Andersena - to chyba najwyższe wyróżnienie w tej kategorii literatury. A teraz "Lustro..."

Umówmy się bez niepotrzebnych sporów: sam pomysł tego bezdennego szkła może oryginalny nie jest, oparto na nim wiele bajek - "Alicja po drugiej stronie lustra", "Kuszenie Dydka". Ale u Doroty to lustro jest jednak inne. Jej bohaterka, czerwonowłosa Agata, zafascynowana tradycją: i czymś nadzwyczajnym nie chce wchodzić w lustro. To ono kusi, ono wywołuje nadrzeczywistość, to ono jej pragnie. Biedna Agata przechodzi w cały dziwny, szary świat, w który wprowadza trochę światła i koloru, ale jak w tym zwierciadle ów świat jest odwróceniem naszej starej/nowej rzeczywistości.
Nie chcę analizować książki. Szukanie w niej znaczeń, metafor utrudni dojście do sedna. Tyle że książka jest tak dla małolatów siedzących przy grach komputerowych, jak i dla mnie - starego, łysego zgreda. Cholerny Gryms, zwodnicze Lustro, biedna czerwonowlosa Agata i jej pies Kusy prowadziły mnie przez ów dziwny świat, który od czasu do czasu odbija mi się we śnie i przypomina mi nader wyraźnie to, co przeżyłem.
Terakowska potrafi szukać w studni studni - to dla młodych, to dla starych. Potrafi fascynować. Jeszcze raz mi się to potwierdza: jest Czarownicą. I chyba w ten sposób wyjaśniłem, dlaczego do dziś boję się Wirginii Woolf.


Wiesław Kolarz
Gazeta Krakowska, 27-25.04.96


Poprzednia strona