a tak się dobrze zapowiadała...
ja - i moje książki
ja - i moja rodzina
ja - i moje zwierzęta
inni o mnie
rozmaitości
trofea
Dorota Terakowska - strona główna


Dwoje podróżnych nie licząc kota

Chciałbym bardzo stwierdzić, że istnieje gdzieś cała sterta książek o młodych pisarkach rodzących dzieci, rozmawiających z kotami i podróżujących po magicznych krainach, ale nie przypominam sobie w tej chwili żadnej z nich. Być może tak wyglądałby sequel do Alicji w krainie czarów, być może po prostu takie książki kryją się przed nawałą innych, w krzykliwych okładkach na zewnątrz, a ze smokami, kosmitami i bohaterami - w środku.
Utwory Doroty Terakowskiej sprawiają pewną trudność krytyce literackiej, jako że wymykają się tradycyjnym podziałom na literaturę dla dzieci i dla dorosłych, czym jednak sama autorka wydaje się mało przejmować. Podobnie jest z powieścią W Krainie Kota.
Powieść ta opowiada o dwóch światach, jednym podobnym do naszego, w którym obok miłości istnieje zło i nienawiść, usprawiedliwiane nieszczęśliwym losem, ale nie mniej przez to dotkliwe i drugim, nieco teatralnym, pełnym tajemniczych zasad, gdzie zło po prostu lubi wprowadzać zamieszanie, dodawać szczypty goryczy do całkiem ładnie urządzonego krajobrazu.
Ewa, młoda matka i kochająca żona, trafia w wir zdarzeń, które wypchną ją w podróż do owego drugiego świata - świata snów, świata kart Tarota. Towarzyszyć jej będzie kilkumiesięczny syn, a przewodnikiem mianuje się potężny i tajemniczy kot, dla którego zabrakło miejsca w talii Tarota. Zadanie, które ma wypełnić w obu światach nieoczekiwanie wiąże się również z jej przeszłością...
W Krainie Kota przypomina opowieść dla dzieci, czytaną im partiami przed snem, w chorobie czy we wszystkich dziwnych porach, w których nie roznoszą bawiąc się całego domu i okolicy. Zawiera mnóstwo dziwnych zdarzeń mogących je zaciekawić, pobudza wyobraźnię i szybko daje się zapomnieć. Jednak nie ma w niej morału i nie bardzo można ją dać za przykład, bo postacie z powieści wymykają się łatwym etykietkom.
Z kolei jak na pełnokrwista powieść dla dorosłych rozbraja pewnym intantylizmem, nie ma w niej apetycznych wątków miłośnych i krwawych pojedynków czy jakichkolwiek kombinacji tych odwiecznych wątków literatury fantastycznej. Kojarzy mi się nieznośnie z Alicją w krainie czarów, ale kto dziś czyta owe dziecięce przygody na pograniczu języka i opisywanego przezeń świata?


Jarosław Zieliński
serwis "Fantastyka.pl"


Poprzednia strona