a tak się dobrze zapowiadała...
ja - i moje książki
ja - i moja rodzina
ja - i moje zwierzęta
inni o mnie
rozmaitości
trofea
Dorota Terakowska - strona główna


Być rodziną 1

Znakomita pisarka - Dorota Terakowska i jeden z najwybitniejszych polskich psychiatrów i psychoterapeutów profesor Jacek Bomba wspólnie próbują odpowiedzieć na te i setki innych pytań dotyczących życia każdego człowieka.

Takiej książki jeszcze nie było! Po niemal roku dyskusji, rozmów i sporów powstała książka niezwykła, pełna pasji i autentycznych emocji. Książka- dekalog, książka-przyjaciel i doradca. Książka drogowskaz. Ciekawość, odwaga, mądrość życiowa i porywczość Doroty Terakowskiej zestawione ze spokojem, doświadczeniem i ogromem wiedzy specjalistycznej Jacka Bomby stworzyły tekst mądry, przystępny i zrozumiały dla każdego.




Fragment z "Być rodziną czyli jak budować dobre życie swoje i swoich dzieci"

Dorota Terakowska:
Kto to jest człowiek dojrzały? Od jakiego mniej więcej momentu możemy kogoś tak nazwać? Przecież nie chodzi o takie wyznaczniki, jak małżeństwo, dzieci, rodzina - bo można to wszystko mieć i być zupełnie niedojrzałym, prawda?

Jacek Bomba:
Próbuje pani odnieść dojrzałość do chronologii życia człowieka czy do nagromadzonych przez każdego z nas doświadczeń? A może pyta pani o jeszcze inne kryteria określenia dojrzałości? Oba pani ujęcia są uprawnione, bo można je znaleźć w naukach o człowieku. Mówimy przecież o dojrzałości kogoś, kto kończąc osiemnaście czy dziewiętnaście lat, zdaje egzamin państwowy, nazywany zresztą egzaminem dojrzałości, i staje się "dojrzały". Dojrzałość tak określona obejmuje oba wymiary - wiek i zgromadzoną wiedzę o świecie. Istnieje też ujęcie prawne, według którego po osiąg­nięciu określonego wieku nabywamy pewnych praw: możemy iść do kina na film dla dorosłych, możemy kupić paczkę papierosów lub butelkę alkoholu, uczestniczyć w życiu politycznym jako wyborca, wyjść za mąż czy się ożenić. My będziemy mówić o dojrzałości do czegoś.

Ale do czego?

Zakłada się, że człowiek osiemnastoletni może palić papierosy, bo ma prawo podjąć odpowiedzialną decyzję o sięganiu po tę przyjemność w dojrzały sposób, rozważając ryzyko dla zdrowia, jakie to z sobą niesie. Tak się zakłada. Prawo przyjmuje też, że wcześniej osiągamy dojrzałość do rozróżniania między dobrem a złem i dlatego możemy odpowiadać - przed sądem - za postępowanie zabronione. Te przykłady pokazują, czym można się kierować, uznając człowieka za dojrzałego. Może to być również zdolność do osądu moralnego. Lub możliwość wyboru między przyjemnością zapalenia papierosa i ryzykiem choroby płuc.

W języku potocznym mówimy o kimś, że jest dojrzały, gdy chcemy wyrazić o nim opinię pozytywną. Zazwyczaj bierzemy wówczas pod uwagę zrównoważenie emocjonalne, rozwagę przy wyrażaniu sądów i podejmowaniu decyzji i równowagę między zaspokajaniem swoich własnych potrzeb oraz potrzeb innych ludzi. I prawdopodobnie powie pani o kimś, kogo cechuje egoizm, kto jest niezrównoważony, pochopny w decyzjach i działaniu, mówi, co mu ślina na język przyniesie, że jest osobą niedojrzałą.

W psychiatrii także posługiwano się dość długo pojęciem niedojrzałości emocjonalnej, mając na względzie przede wszystkim wymienione cechy, a także niezdolność dostrzeżenia własnego sprawczego udziału w biegu zdarzeń. Prowadzi to do stałego poczucia krzywdy...

...zaraz, zaraz, przecież muszą być jakieś zasady, jakieś normy lub określone wyznaczniki dojrzałości!

Zanim dojdziemy do norm, warto może zwrócić uwagę na inne użycie słowa "dojrzały". Mówimy tak o kimś, by nie powiedzieć, że nie jest już młody, albo wręcz, że jest już stary.

No tak, "dojrzała kobieta..." Skądinąd to określenie nie zawsze jest używane w sensie pozytywnym. Bo już "dojrzały mężczyzna", zgodnie z tradycją, ZAWSZE brzmi jak komplement...

To eufemistyczne używanie słowa "dojrzały" kryje w sobie jeszcze inną potoczną prawdę. W naszej kulturze przyjmujemy, że ludzie młodzi mogą być niezrównoważeni, porywczy, mogą podejmować nieprzemyślane decyzje, a nawet być egoistami. W nadziei, że właśnie z wiekiem, w naturalnym biegu życia, dojrzeją.

Ale nie wszyscy przecież. Moja starsza córka potrzebowała na to więcej czasu, a młodsza mniej... Opiekuńcze skrzydła babci wydłużyły niedojrzałość starszej córki, a dla odmiany moje wymagania skróciły ten czas u młodszej.

To prawda, że ludzie się zmieniają, dojrzewają w różnym tempie. Prawda też, że niektórzy nie osiągają dojrzałości nigdy. Psychologia rozwojowa, która przez cały dwudziesty wiek opisywała wnikliwie różne wymiary ludzkiego życia psychicznego, pokazuje, jak ludzie zmieniają się emocjonalnie, jak zmienia się ich funkcjonowanie intelektualne, jak rozwijają się moralnie, a jak popędowo. Wszystkie te opisy uporządkowane są jak wzorce, a na końcu drogi zawsze jest opis jakiejś idealnej rzeczywistości. Atrybuty dorosłości to zrównoważenie emocjonalne, gotowość do stałości w uczuciach i utrzymania stabilnego związku, swoboda w myśleniu abstrakcyjnym i zdolność do niezależnych sądów, autonomia i wrażliwość moralna, umiejętność kontroli popędów i ich zaspokajania bez przynoszenia szkody innym. Można by powiedzieć, że dojrzałość to zdolność do bycia mężem, ojcem, żoną, matką, obywatelem, członkiem społeczności. "Bycia", w przeciwieństwie do "posiadania" - żony, męża, dzieci i "tego wszystkiego".

Hm... Znowu powiem coś wbrew tradycji. Zgodnie z nią właśnie "mamy" żonę, męża, dzieci...

W każdym razie chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o granice osiągnięcia dojrzałości. Uważa się, a raczej uważało dotychczas, że dorastanie, czyli stawanie się dorosłym, powinno kończyć się w połowie trzeciej dekady życia. Właśnie dorosłym, nie dojrzałym. W psychologii i psychopatologii rozróżnia się te pojęcia. Dorosłość zastrzegamy dla tego etapu życia, w którym człowiek jest niezależny w sądach - to znaczy potrafi samodzielnie formułować i wyrażać opinie w ważnych kwestiach, jest niezależny uczuciowo, czyli umie poradzić sobie z tym, że nie jest kochany lub że ktoś, kogo kocha, sprawia mu przykrość, jest w stanie znieść krytykę bez popadania w rozpacz, jest autonomiczny moralnie - to znaczy potrafi skorzystać z wolności, dokonując wyborów korzystnych dla siebie, nie krzywdząc przy tym innych ludzi.

Dojrzałość zaś ocenia się w odniesieniu do każdego etapu życia. Tak jak dojrzałość do rozpoczęcia nauki szkolnej, dojrzałość do uprawiania sportu wyczynowego, dojrzałość do pracy, do rodzicielstwa i małżeństwa. Czy to nie jest trochę nudne być w pełni dojrzałym, dorosłym...?

To chyba żart... Chociaż warto może pamiętać o Gombrowiczu. Otwarcie przecież opowiadał się za wartością niedojrzałości w porównaniu z dorosłością. Zdecydowanie wyżej cenił "stawanie się" niż "bycie". Ale taka postawa wymaga założenia, że dorosłość jest czymś zamkniętym i niezmiennym. Tak chyba nie jest, rozwijamy się przecież stale i stale stoi przed nami zadanie dojrzewania do kolejnego, nowego życiowego wyzwania. Etap dojrzałości w życiu to bardzo długi okres, przynajmniej tak samo długi jak czas pomiędzy narodzinami a opuszczeniem domu i uniezależnieniem się. A może ten czas jest nawet dłuższy, ponieważ nie wszystkie dzieci w rodzinie przychodzą na świat w tym samym momencie. Jest bowiem taka specyficzna faza, kiedy pierwsze dziecko staje się dorosłe i odchodzi, ale pozostaje jeszcze młodsze rodzeństwo i czas pełnej rodziny przedłuża się, dopóki ostatnie z dzieci nie opuści domu. Biorąc pod uwagę, że można jeszcze mieć dzieci w wieku czterdziestu paru lat, to potrzebne na ich wychowanie dwadzieścia pięć lat już dokłada nam siedemdziesiątkę na kark, ale to też nie jest kres. Jeżeli medycyna bardziej się rozwinie i będzie można rodzić dzieci po okresie menopauzy, to w gruncie rzeczy pełne życie długo się nie skończy. Ale i tak większość życia spędzamy jako dorośli, którymi stajemy się już około dwudziestki. A średnia życia wciąż się wydłuża i coraz więcej ludzi przekracza osiemdziesiąt lat. W związku z tym coraz więcej czasu przypada na okres, który już nie jest młodością.


ze strony Czytelnia.onet.pl
http://czytelnia.onet.pl/0,1163550,2,do_czytania.html
l


Poprzednia strona