a tak się dobrze zapowiadała...
ja - i moje książki
ja - i moja rodzina
ja - i moje zwierzęta
inni o mnie
rozmaitości
trofea
Dorota Terakowska - strona główna


Felietony do Elle



Czwartek, 27 lutego, godz. 14:00 Dorota Terakowska - zapis czatu
moderator_kraków: Witam! Gościmy pisarkę Dorotę Terakowską. Proszę o pytania.

iskiereczka#: Witamy panią Dorotę!

Witam wszystkich!

sandraardnas: Co dodaje mocy Dorocie Terakowskiej? A co tę nadzwyczajną niezłomność odbiera lub powoduje jej spadek?

Jednego dnia mocy dodaje mi zwykła woda mineralna, innego - czerwone wino. Pewnie to zależy od pogody.

kaczka#: Jak to się stało, że z dziennikarki twardo osadzonej w realiach stała się pani pisarką, i to początkowo fantasy? Odskocznia czy zawsze w pani to było?

Zawsze to we mnie było. Już w szkole podstawowej chciałam być pisarką i napisałam dla mojej klasy jakąś straszną, miłosną powieść w odcinkach. Nauczyciel fizyki wyrzucił ją do kosza.

iskiereczka#: Jak zaczęła się u pani przygoda z piórem?

Bardzo późno. Jak mnie wyrzucono (w stanie wojennym) z dwóch redakcji ("Gazeta Krakowska" i "Przekrój") i okazało się, że jedyne, co umiem, to pisać. Napisałam wtedy trzy książki, które wydano dopiero po 1989 r. Były to książki dla dzieci i fantasy, bo myślałam, że cenzura to przepuści. Ale nawet "Czerwony kapturek" kojarzył się wtedy źle.

ceboolka#: Czy cieszy Panią popularność? Chcę od jakiegoś czasu wypożyczyć pani książkę z biblioteki. Owszem Doroty Terakowskiej jest sporo, ale tylko w katalogu, wszystkie egzemplarze są wypożyczone.

Ja osobiście na co dzień nie odczuwam popularności. I to chyba dobrze. Popularność mają prezenterki telewizyjne, ale pisarza bardzo cieszą kolejki do jego książek w bibliotece, choć ma ten komfort, że pozostaje anonimowy.

kaczka#: "Ono", "Poczwarka", "Anioły" to książki ponure, smutne, choć paradoksalnie z przesłaniem optymistycznym. Czy tak Pani widzi świat?

Mniej więcej tak. Nigdy nie był lepszy. Trzeba nauczyć się żyć w takim, jakim jest i dostrzegać światło tam, gdzie jest to możliwe. Życie dostajemy tylko jedno i nie wolno go zmarnować na narzekanie na świat.

iskiereczka#: Czy przemyca pani swoje życie do swoich książek?
> iskiereczka#: Swoje prywatne życie!


Tak. Trudno, żeby nie. W sumie każdą literacką postać buduje się z kilkunastu znanych żywych osób. Zapewne jedną z nich jestem też ja. Jest to jednak tak złożone, że w pewnym momencie sama już mam problem z odgadnięciem, gdzie ja, a gdzie fikcja.

sandraardnas: Nie ukrywa Pani przed światem, że ma Pani w sobie niedociągnięcia, proszę wymienić trzy wady, uporządkowane od największej do najmniejszej i proszę wybrać jedną, którą Pani lubi lub choć trochę ceni oraz tę, której nie znosi szczególnie.

Ja lubię wszystkie moje wady. Myślę, że mam więcej wad niż zalet, więc gdybym ich nie lubiła, miałabym ciężkie życie. Jestem bałaganiara, lubię stawiać na swoim, obawiam się, że nie ulegam wpływom nawet, gdy są dobre. Ale mam jedną wadę, której nie lubię. Mam dużą podzielność uwagi i rozmówcom wydaje się, że ich nie słucham, choć zawsze ich słyszę. Powinnam zatem nauczyć się słuchać tak, aby to była jedyna czynność.

rysio#: Napisze pani kiedyś swoją biografię?

Nie. Nie wydaje mi się, żeby moje życie było tego warte. Bardziej mnie interesuje to przemycanie, o którym mówiła Iskiereczka. Przemycanie mojego życia, moich doświadczeń, moich obserwacji. I chyba takie jest "Ono".

ole#: Znak ogłosił konkurs na książkę dla dzieci. Może spróbuje Pani coś dla nich napisać?

Nie. Wydaje mi się, że napisałam sporo książek dla dzieci. Wiele z nich nawet weszło do lektur i wystarczy.

kurra#: Co Pani sądzi o klasycznej SF i fantasy? Czy jest Pani bliska?

Tolkien - bardzo. Czytałam go chyba cztery razy. Bardzo lubię LeGuin, Dicka, Strugackich, a z polskich pisarzy Dukaja. Zatem pociąga mnie bardziej fantastyka trochę mroczna. Oczywiście "Neuromancer" Gibsona.

kaczka#: Co dawało więcej, choć zapewne innej adrenaliny: dziennikarstwo czy pisanie książek?

Więcej adrenaliny daje pisanie książek. Adrenalina w dziennikarstwie występuje na co dzień. Jest jej bardzo dużo, ale człowiek się z nią oswaja. Adrenalina, którą daje pisanie książek, jest tego rodzaju, że człowiek nigdy się z nią nie oswoi. Każda książka to jak kolejny skok na bungee bez asekuracji.

sandraardnas: Jest Pani mocno "wyżarta" po napisaniu "Ono"?

Już nie, ale w pierwszych dwóch-trzech miesiącach - bardzo. To jest taki moment, gdy się zupełnie traci orientację, czy to, co się napisało trafi do kogokolwiek. Dostaję mnóstwo e-maili i telefonów, więc chyba trafiło.

kaczka#: I czy "Ono" uważa Pani za swoją najważniejszą - bo przecież inną niż poprzednie - książkę?

Nigdy nie wartościuję moich książek, nie ustawiam ich w żadnej hierarchii. Każda, którą akurat piszę, jest najważniejsza.

ole#: Czy to są książki dla kobiet? Czy Pani nazwałaby swoje pisanie feministycznym?

Na pewno jestem feministką, myślę, że każda myśląca kobieta, gdy się rozejrzy wokół, musi być feministką. Ale nie sądzę, żebym pisała książki tylko dla kobiet. Zresztą listy, które dostaję, dowodzą, że czyta mnie tylu mężczyzn, ilu jest ich mniej więcej wśród czytelników. A stanowią tylko jedną trzecią wszystkich czytelników. I nie jest to moja wina.

Alicja#: Pani Doroto, nie ukrywam, że czytając "Ono", czułam się podobnie jak oglądając "Tereskę" - inny świat. Skąd znajomość mentalności ludzi z nizin społecznych? Czuje się, że zagłębiła się Pani w ich życie i ich odczucia.

Mam dużo lat. Poznałam mnóstwo ludzi, byłam świadkiem setek sytuacji, zjechałam mnóstwo małych miasteczek. Gdzieś zostały we mnie wszystkie moje obserwacje życiowe i ku mojemu zdumieniu, znalazłam dla nich miejsce w "Ono". Mieszkam na normalnym osiedlu w bloku, to też jest doskonały punkt obserwacyjny.

ole#: Wcale się nie zgadzam. Uważam, że myślę, ale nigdy bym siebie tak nie nazwała. Jak Pani rozumie to pojęcie?

Wystarczy ocenić, czy kobieta ma rzeczywiście zawsze równe prawa i jest tak samo oceniana - i wyceniana (pensja) - jak mężczyzna. Wystarczy spojrzeć na Sejm, na rząd, na wszelkiego rodzaju władze samorządowe i skojarzyć naturalny talent kobiet do łagodzenia konfliktów. One by się tam przydały, a prawie ich nie ma.

izkaT#: Czy nie uważa Pani, że Ewa i inni bohaterowie "Ono" mówią czasami zbyt mądrze? Również prostytutka na autostradzie?

Nie uważam, bo w sumie to mówię trochę ja. Oczywiście, że literaturze przysługuje prawo do przerysowań. Ona nie odzwierciedla życia, ona je kreuje. To nie jest fotografia, to raczej obraz.

oko#: Pisze Pani na maszynie czy w komputerze?

ceboolka#: Czy ma pani swoją stronę internetową i adres mailowy do korespondencji z czytelnikami?

Wszystko robię na komputerze. Jestem głęboko uzależniona od komputera, gram w gry komputerowe, gram sieciowo w scrabble, zaglądam na niektóre blogi i notuję w komputerze nawet to, co mam przygotować na święta lub zapakować do walizki przed wyjazdem. Mam komputer od dziesięciu lat, a od siedmiu jestem w internecie. Moja strona to terakowska.art.pl, i jest tam mój adres. Odpisuję na wszystkie listy, a mam ich już około 1500.

rysio#: Czy czuje się pani odpowiedzialna za swoich bohaterów? Przecież ich pani stworzyła, oni istnieją.

Czuję się odpowiedzialna za moich bohaterów, ale nie zamierzam ich ulepszać na siłę ani przemocą uszczęśliwiać. Oni mają prawo lubić coś innego niż ja.

ceboolka#: Wymyśla pani fabułę wcześniej i zasiada do pisania z gotowym tekstem w głowie czy daje się pani porwać duchowi pisarstwa i książka rodzi się w trakcie pisania?

kaczka#: Miewa pani czasem lęk: otworzę komputer, siadam i... nic, pustka?

Nigdy nie siadam do pisania, jeżeli nie mam w głowie prawie gotowej książki. Przez jakieś pół roku rodzi mi się w głowie pomysł i potem piszę w komputerze pierwszą i ostatnią stronę powieści. Jakieś półtora roku zajmuje mi wypełnienie środka. Gdy mam w głowie pustkę w trakcie pisania, a to się zdarza, łączę się z serwerem Onetu i gram w scrabble z nieznaną osobą.

helena#: Komputer, internet...? To może pora na nową "Samotność w sieci"? (Ale lepszą!)

Nie. Nie czuję się w sieci samotna, nie czuję się samotna w życiu i nie interesuje mnie pisanie romansu męsko-damskiego. Mam uczucie, że o miłości napisano wiele zdumiewająco pięknych książek. I wystarczy. W moim pisaniu bardziej mnie interesuje miłość bliźniego, bo jest to zjawisko deficytowe.

rysio#: W wielu wywiadach mówi pani o poszukiwaniu Boga. Czy pisanie pomaga go pani odnaleźć?

Mam nadzieję, że Go nie odnajdę, bo szukanie jest pasjonujące. Obawiam się, że gdy Go znajdujemy, robimy z nim straszne rzeczy. Używamy Go do polityki, do wojen lub do prośby, abyśmy wygrali w totolotka. Myślę, że On nie jest do takich rzeczy. Lubię Go szukać.

oko#: Kiedy Pani się najlepiej pisze? W nocy? To taka dobra pora do pisania.

O dziwo, piszę między godz. 16 a 22. To nietypowa pora dla pisarza. W nocy lubię czytać, grać, być wyluzowana. A ranek nie wchodzi w grę, bo wstaję bardzo późno.

Abigail#: Czy dostaje Pani czasami maszynopisy od początkujących bądź potencjalnych pisarzy, którzy proszą o ocenę ich pracy?

Tak. I uczciwie przyznaję, że bardzo tego nie lubię. I chyba nie znam pisarza, który by to lubił. Nie lubimy oceniać cudzej twórczości, zostawiamy to krytykom.

rysio#: W "Ono" daje pani czytelnikowi dwa zakończenia. Dlaczego?

Uważam, że zostawiam czytelnikowi prawo wyboru, ale nie zdradzajmy zbyt wiele tym, którzy książki nie znają.


kaczka#: Czy Terakowska w książkach jest inna od tej na co dzień? Więcej mówi?

Chyba są podobne, ale to moje zdanie. Niektórzy przyjaciele twierdzą, że odkryli w książkach zupełnie inną Terakowską. No ale ja przecież ją dobrze znam.

misia13#: Uwielbiam pisać, ale jak zacznę, to potem zawsze wydaje mi się to beznadziejne. Czy zdarza się pani coś takiego?

Stale mi się zdarza. Po napisaniu powieści zawsze mam pierwszy odruch, aby wszystko skasować. Po oddaniu tekstu do wydawcy jestem pewna, że powinnam natychmiast to odebrać. "Poczwarkę" wydawca dosłownie mi wydzierał. A ja wciąż byłam zdania, że należy ją ulepszyć. Tylko takie ulepszanie zaczyna niekiedy być psuciem.

misia13#: Ja zazwyczaj od razu kasuję. Nie powinnam?

Nie powinnaś. Zostaw, niech się odleży i przeczytaj po miesiącu.

Sandra#: Często używa Pani słowa "przyjaciel"? Nosowska mawia, że spotkać przyjaciela to jak spotkać Boga, Pani podejście jest równie "mocne".

Rzadko używam słowa przyjaciel. To bardzo zobowiązujące słowo i traktuję je poważnie.

Abigail#: Bardzo mi się podoba to, co powiedziała Pani przed chwilą o szukaniu - a nieznalezieniu - Boga. Czy lubi Pani Coelho?

Nie lubię Coelho, przeczytałam tylko "Alchemika" i za dużo znalazłam w tym wiedzy poradnikowej, arabskich baśni, gotowych recept. Pisarz nie jest mądrzejszy od swoich czytelników i nie powinien udawać, że jest. Nie ma jednej recepty na nic, a Coelho nie wzdraga się przed ich udzielaniem.

sandraardnas: Budzi się Pani i dowiaduje, że rozpoczęły się ostatnie godziny w Pani życiu, ale ma Pani jeszcze możliwość wybrać i wykonać jedną z czynność. Co Pani wybierze: A) wypalenie papierosa B) skok na bungy... itepe itede C) naprawienie jakiegoś błędu?

Wypalę sobie papierosa.

sandraardnas: A zgodzi się Pani, aby ktoś napisał Pani biografię? Ktoś, kiedyś w niebanalnej formie?

Może po mojej śmierci, gdy już ja tego nie przeczytam. Chociaż mam poczucie humoru na punkcie własnej osoby, nie traktuję samej siebie zbyt serio, więc możesz zaryzykować.

Sandra#: Jest Pani dobrym człowiekiem? Odpowiedź proszę uzasadnić.

Nie wiem. Nikt sam o sobie nie powinien mówić zbyt dobrze. I tego akurat jestem pewna. Myślę, że tak jak każdy mam dobre i złe odruchy. Pisarz nie jest nikim niezwykłym Jest taki sam jak wszyscy.

oko#: Interesuje się Pani polityką?

Trochę. O tyle, o ile powinnam wiedzieć, w jakim kraju żyję, ale staram się nie wgłębiać w politykę, bo są ciekawsze rzeczy.

moderator_kraków: Czat potrwa jeszcze ok. 30 min.

rysio#: Dziś mecz Wisła-Lazio? Czy będzie pani kibicować? Czy pisarze w ogóle interesują się piłką nożną?

Nie interesuję się piłką nożną, ale na pewno kibicuję Wiśle. Jest to paradoks typowy dla kobiet. Byłam w Wilnie, gdy dostałam telefonicznie od męża wiadomość o zwycięstwie Małysza. I wrzeszczałam w hotelu z radości.

Sandra#: Na moje ucho ma Pani wyborną barwę głosu i chętnie posłuchałabym Pani w radiu. Nie myślała Pani kiedyś (lub nie myśli) o prowadzeniu jakiegoś programu w radiu albo czytaniu powieści (idealnie brzmiałyby książki dla dzieci na dobra noc)?

Nie mam na to czasu, ale lubię chodzić do radia. Pewnie słuchałaś mojej audycji w Trójce. Lubię programy na żywo w radiu i głośne myślenie.

Abigail#: Czy miała (ma) Pani w swoim życiu "kobietę pilota" - mam na myśli mamę, babcię, ciocię albo inną starszą od Pani osobę, która czasami potrafi powiedzieć: dziecko, to minie, ja to wiem, ja to przeżyłam?

Każda matka tak mówi, ale psychiatrzy znakomicie zbadali ciekawe zjawisko: żadne doświadczenia nie są przekazywalne. Trzeba wsadzić palec w ogień, aby uwierzyć, że parzy. Każda matka przestrzega córkę, każda córka przyznaje jej rację po czasie. Jest to normalne.

kaczka#: Zdolność do pisania, do tworzenia, talent... odziedziczyła pani wraz z genami czy też nikt w pani rodzinie nie tworzył?

W mojej rodzinie ze strony dziadka była dwójka pisarzy. Jeden z nich to współautor scenariusza "Dom", drugi napisał "Kolumbów". Ale nie utrzymywałam z nimi żadnych kontaktów.

barbara#: Czy pani bohaterowie nie mogliby być szczęśliwi? Zawsze są przecież skrzywdzeni przez los, muszą szybko dorosnąć...

Oni są w sumie szczęśliwi. Każdy, kto dużo przeżywa, jest szczęśliwy, nawet gdy w danym momencie jeszcze o tym nie wie.

kaczka#: Kim pani chciała być jako dziewczynka? Założę się, że nie piosenkarką?:-))

Chciałam być pilotem, a potem pracować w Afryce nad ochroną ginących gatunków zwierząt. Przy pilocie się już nie upieram, ale te zwierzęta nadal chętnie bym chroniła w tej Afryce. I uwielbiam Jane Goddal.

kaczka#: Ma pani jakieś głębokie marzenie, które jeszcze się nie spełniło?

Nie, ponieważ moim najgłębszym marzeniem było pozostać pisarzem. Konsekwentnie kolejnym marzeniem będzie to, aby po "Ono" napisać jeszcze jakąś książkę. Zawsze, gdy książka się ukazuje, mam uczucie, że to moja ostatnia. A moje najważniejsze marzenia chyba się spełniły. Robię to, co lubię, mam taką rodzinę, jaką chciałam mieć, mam dwa psy, dwa koty, dwa komputery i ulubione Mazury. Byłabym bezczelna, gdybym czegoś jeszcze chciała od losu.

Sandra#: Jak zapatruje się Pani na małżeństwo homoseksualne?

Normalnie. Homoseksualizm jest tak stary jak ludzkość.

kaczka#: Jak sobie pani radzi z kryzysami? Pisanie książek w tym pomaga?

Z kryzysami umiem sobie radzić. Wpadam w doły, zaciskam zęby i wyczołguję się z nich. Mówię sobie: o tam zaświeciło słońce. Albo mówię: jak fajnie w czasie deszczu siedzieć przy komputerze. Albo po prostu mówię sobie: to minie i będzie lepiej.

oko#: Czy w Krakowie jest środowisko pisarzy, którzy się spotykają, dyskutują itd.? Czy każdy żyje sobie osobno? Jak jest z Panią?

moderator_kraków: Czat potrwa jeszcze ok. 15 min.

Spotykamy się przy okazji różnych promocji literackich i myślę, że jakoś się lubimy. A pojawiają się nie byle jacy pisarze, bo np. Wisława Szymborska, Stanisław Lem, niekiedy Miłosz, Ewa Lipska, Jurek Pilch, Marcin Świetlicki... Mam uczucie, że im pisarz większego formatu, tym bardziej umie okazać ludziom, że ich lubi.

kaczka#: W pani książkach przenikają się światy. Miewa pani doświadczenia parapsychologiczne?

Nie, ale wierzę w obecność magii w naszym życiu. Na wszystko można spojrzeć w dwojaki sposób. Narodziny dziecka to efekt połączenia jajeczka z plemnikiem - a zarazem swoisty cud. Zmiany pór roku to obroty kuli ziemskiej, a zarazem magia.

mm#: Czy miała Pani lub ma jakieś autorytety, niekoniecznie w dziedzinie sztuki?

Miałam, chyba już nie mam. Myślę, że w pewnym wieku autorytety są bardzo przydatne. Nie jeden autorytet, ale wiele, bo jeden może być zawodny. Ja osobiście już dzisiaj ich nie potrzebuję, ale znam wielu ludzi, którym są one potrzebne na całe życie. I myślę, że można je znaleźć.

misia13#: Czy zdarzało się, żeby pani autorytet przestał nim być, gdy poznała go pani lepiej?

Zastanawiam się... Chyba tak.

kaczka#: Czym rożni się Terakowska dzisiejsza od Terakowskiej 25-latki? Czy musiała pani niejako dojrzeć, by napisać pierwszą powieść?

Tak, to na pewno. Jako 25-latka byłam mocno szalona, ale przyznam, że te resztki szaleństwa starannie w sobie pielęgnuję.

kaczka#: Pani książki, ich sukces, są dowodem na to, że w czasach Big Brother i totalnej komercji, seriali są ludzie, którzy poszukują jednak INNYCH wzruszeń. To chyba jest sukces?

Zapewne tak, ale ja nigdy się nad tym nie zastanawiam, bo myślę, że życie z poczuciem sukcesu jest mało twórcze. Dlatego myślę, że moje życie jest po prostu normalne. Mam jakieś pasje i je realizuję. Nie oceniam mojego życia w kategoriach sukcesu.

mm#: Czy poznaje się Pani na ludziach od pierwszego wejrzenia, czy raczej trzeba zjeść beczkę soli?

Nie, nie poznaję się na ludziach. Nabieram się na nich jak jasna cholera. Mój pierwszy odruch to odruch ufności - i mimo porażek chcę, żeby nim został.

kaczka#: Co jest najważniejsze w życiu? Co pani starała się i stara przekazać córkom? (I czy pani słuchają? ;-)))))

Jasne, że nie słuchają, ale coś z tego, co mówię w nich zostaje. Najważniejsze w życiu to znaleźć własny system wartości i dlatego nie wciskałam moim córkom swoich przemyśleń i swoich zasad, ale uczyłam je raczej sztuki wyboru. A dziś staram się ich wybór szanować.

Sandra#: Kiedy nie należy się do Pani zbliżać?

Jak jestem wściekła. Brzydko wtedy klnę, bywam arogancka i niemiła.

rysio#: Czego jako pisarz najbardziej się pani boi?

moderator_kraków: Czat potrwa jeszcze ok. 5 min. Ostatnie pytania...

Braku pomysłu. Zwłaszcza, że ja ich nie wymyślam, one niejako same do mnie przychodzą. A zatem boję się dnia, że nie przyjdzie żaden.

Sandra#: Przypuszczam, że preferuje Pani pracę w pojedynkę, ale czy nie myślała Pani, aby napisać książkę razem z kimś (na przykład z jedną z córek)? Kto mógłby być tą drugą połówką (może Pani wybierać również wśród nieżyjących osób.

Nie, nie umiem pracować stadnie. Mam na to za trudny charakter.

kaczka#: Mówi pani dużo o zaciskaniu zębów i o sile. Naprawdę nie miewa pani słabości? Myślę, że tak...

Jasne, że mam. Co więcej, głównie mam same słabości. Przecież siła rodzi się właśnie z ich przezwyciężania. Nie ma siły bez słabości.

dorotek_b#: Z czego jest Pani najbardziej w życiu dumna?

W ogóle nie jestem dumna. Może trochę. Myślę, że mam charakter. I myślę, że o posiadanie charakteru warto w życiu powalczyć. Nawet, gdy będzie to charakter trudny. Myślę, że umiem być sobą i uczyłam się tego przez całe życie. I nadal się uczę.

dorotek_b#: Czym jest dla Pani szczęście?

Szczęście składa się z umiejętności cieszenia się drobiazgami. Ja to umiem.

misia13#: Wierzy pani w to, o czym pisze?

Wtedy, gdy piszę, tak. Nie wolno pisać bez wiary w to, co się pisze.

rzepa#: Czy rzeczywiście bogowie muszą być samotni?

Tak. Myślę, że są bardzo samotni. I zupełnie inni od naszych wyobrażeń.

helena#: Pisarz, poeta, o którym może Pani powiedzieć: jest mój...

Miłosz w tomiku "To", Szymborska w większości wierszy, Różewicz w niektórych.

misia13#: Dzięki ,,Tam gdzie spadają anioły" zainteresowałam się filozofią. Czy ma pani filozofa, którego poglądy najbardziej pani odpowiadają?

Solipsyzm - czyli wiara w to, że nic nie istnieje poza naszą wyobraźnią. Że nasza wyobraźnia kreuje rzeczywistość. Ale to oczywiście żart. Po prostu to jest filozofia bardzo ciekawa dla pisarza.

misia13#: Jakiej muzyki pani słucha? Lubi pani Turnaua, A. M. Jopek?

Gustawa Mahlera, Griega, Wagnera. I wszystkiego tego, co wy słuchacie, bo piosenki też lubię.

helena#: Dziś w empiku widziałam, że półka z Pani najnowszą powieścią została mocno przetrzebiona... To chyba największy komplement dla pisarza? Gratuluję!

To chyba jest komplement. A czy Helena jest Heleną z bloga? Jeśli tak, to cię pozdrawiam.

kaczka#: A w ogóle co pani teraz zrobi? Każda książka jest lepsza od poprzedniej. Już myśli pani o następnej?

Nie, nie myślę w tej chwili o następnej, choć mój wydawca (Wydawnictwo Literackie) wierzy w to, że ją napiszę.

helena#: Tak, to ja. Pozdrawiam Panią serdecznie!

Cześć, Helena, zobaczymy się na blogu. Pozdrawiam wszystkich w sieci - bo lubię sieć, ponieważ każdy znajduje w niej to, co lubi i czego szuka.

moderator_kraków: Dziękuję. Zapraszam na następne czaty z Krakowa!

helena#: Myśmy dziś znaleźli... :-)


Poprzednia strona