a tak się dobrze zapowiadała...
ja - i moje książki
ja - i moja rodzina
ja - i moje zwierzęta
inni o mnie
rozmaitości
trofea
Dorota Terakowska - strona główna


Pomnik wiernego psa

Wierny jak pies Pomniki zwierząt stoją w niejednym kraju. W Danii pomnik krowy-żywicielki; w Szwajcarii pomnik bernardyna, który ratował ludzi spod śnieżnych lawin. W Rosji pomnik Łajki - która zginęła w przestrzeni kosmicznej. Więc Kraków nie będzie pierwszy. Jedynie dołączy do innych. Tak, bowiem Dżok - wielokrotnie opisywany na naszych łamach najsławniejszy w Polsce pies (miał w "Przekroju" aż dwie okladki, na jednej był sam wśród aut, a na drugiej już z panią Marią Miller) - doczeka się pośmiertnie swego pomnika. Idea stworzenia pomnika tego najwierniejszego polskiego psa - podpowiedziana m.in. piórem niżej podpisanej, jeszcze na łamach "Gazety Krakowskiej", i paru innych osób - została podchwycona przez Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, pod wodzą prezeski, sędziny Jadwigi Osuchowej i niestrudzonego sekretarza, p. Anny Baranowskiej.
Władze Krakowa początkowo były pomnikowi mało przychylne; miał on rzekomo zasłonić widok na Wawel od strony ronda Grunwaldzkiego. Czy jednak Dżok potrzebuje wielkiego pomnika z cokołem, czy raczej czegoś, co niczego nie ujmując, raczej dodając widokowi na Wawel, będzie przypominać o psiej wierności i ludzkim sercu? - spytaliśmy na tych łamach w maju ub.r., przypominając, że np. sławne baranki Bronisława Chromego niczego nie zasłaniają, stoją w trawie, w różnych punktach miasta. KTÓŻ - ku naszej satysfakcji - zaproponowało więc wykonanie projektu pomnika właśnie prof. Chromemu (skądinąd zaprzyjaźnionemu od lat z niżej podpisaną).
Wszyscy myśleli, że na pomniku będzie sam pies. Bronek Chromy nas zaskoczył: pies, oczywiście, jest, lecz stoi na rozłożonych, wielkich ludzkich dłoniach.
- Ludzie pomogli przetrwać temu psu - powiedział sławny rzeźbiarz. - Chcę pokazać, że ludzie i zwierzęta powinni i mogą być w przyjaźni.
Oczywiście, że pomnik nie zasłoni Wawelu - przesłoni co najwyżej ludzkie okrucieństwo wobec czworonożnych przyjaciół, bowiem ludzie są wobec zwierząt bardzo różni. Jedni pomogli przetrwać Dżokowi - inni, tuż obok, na sąsiednich Dębnikach, polowali na bezpańskie psy, by... przetwarzać je na smalec. W tym samym też czasie pewien inżynier zakatowat swego psa na oczach sąsiadów na jednym z wrocławskich osiedli. A ostatnio w Nowej Hucie dwóch mężczyzn zabito siekierą młodą wilczycę. Tak, ludzie są bardzo różni, lecz Bronek Chromy w swoim pomniku chce oddać sprawiedliwość tym, którzy podają rękę psu, tak jak on podaje nam łapę.

Zanim pomnik stanie, przypomnijmy jeszcze raz, jak było z pierwowzorem: pojawił się pewnego październikowego dnia w jednym z najbardziej ruchliwych punktów Krakowa, na krzyżówce dwupasmowej jezdni i tramwajowej linii, na rondzie Grunwaldzkim. Tkwił tu prawie rok: w jesiennym deszczu, w 30-stopniowych mrozach i śnieżycy, w skwarze wiosny i wczesnego lata. Wilkowaty, czarny, podpalany, przebywał tam aż do czerwca 1993. Wieść głosiła, że jego pan zasłabł i zmarł w karetce pogotowia. Pies został, by na niego czekać. Nie doczekał się pana, ale doczekał się pani Marii Miller, jedynej osoby z licznego grona dokarmiających go ludzi, której zaufał i za którą poszedł. Przeżył u pani Marii 6 dobrych lat. Uwierzył na nowo w miłość człowieka. Był szczęśliwy. Niestety, pani Maria nagle zmarła. Zostały po niej dwa psy - już nie tak sławny Dżok (minęło w końcu kilka lat i ludzie trochę zapomnieli), i kundelek Kajtek. Wydawało się, że nic prostszego, niż znaleźć Dżokowi nowy dom. Niestety, ponoć mieszkanie przy ul. Dietla należało natychmiast opróżnić... KTÓŻ umieściło Dżoka w tzw. psim hotelu, szukając mu równocześnie domu. I pewnie by się taki znalazł - na dożywocie dla tego starego już psa (gdy mieszkał na rondzie, weterynarze dawali mu około 6 lat, gdyby żył - miałby zatem około 12). Ale to pies podjął ostateczną decyzję: podkopał się pod siatką i uciekł.
W pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych (rok temu) Dżok wpadł pod pociąg w Borku Fałęckim. Niektórzy upierają się, że już nie chciał kolejnego domu i że po prostu wiedział, co zrobić, by spotkać panią Marię. Tak twierdzą ci, którzy opowiadają o psach różne dziwne, choć prawdziwe historie: np. tę o dogu, który wyskoczył oknem z I piętra, po wyjeździe właściciela do USA; albo o psie, który zamorzył się głodem na grobie swego pana. Kto w końcu wie, co chodzi po głowie wiernemu psu...? Psia miłość symbolizuje wszak miłość po grób. Projekt pomnika prof. Chromego jest zatem świadomie nietypowy: na rozłożonych ludzkich rękach stoi pies.Te ręce są duże - pies niewielki. Symbol wzajemnej więzi, która łączy - i powinna łączyć - ludzi i zwierzęta. Ich wierność i... nasza wierność. Królewskie stołeczne miasto zyska nową trasę do zwiedzania: Wawel - Smok Wawelski - Pies Dżok. A co obiekt, to inna opowieść...
KTÓŻ, z pomocą Radia RMF FM i "Dziennika Polskiego" zorganizowało w lutym koncert z udziałem znanych gwiazd (Wanda Polańska, Krystyna Sienkiewicz, Zbigniew Wodecki, Andrzej Sikorowski i inni), z którego dochód przeznaczony został na sfinalizowanie budowy pomnika. Na koncercie tym aktor, Tadeusz Szybowski, mówił, że powiedzenie, iż "człowiek zszedł na psy", powinno się zmienić: zły pies "schodzi na ludzi", zaś ludzki człowiek "wychodzi na psa"... Można i tak.
KTÓŻ ogłosił konto, na które można wpłacać datki, by przyspieszyć budowę pomnika. Wszystko, co na nim zostanie - zasili krakowski azyl. No, to uczcijmy psa Dżoka, którego czarno-siwą i smutną mordę mam przed oczami do dziś. Wyrażała całą mądrość psa o człowieku.


Nr konta KTÓŻ:
Kredyt Bank PBI.SA O/Kraków
15001487-509109-121480009036 IZ



Dorota Terakowska


Poprzednia strona